Reportaż ślubny Sumina || Kasia & Paweł

REPORTAŻ ŚLUBNY SUMINA

KASIA & PAWEŁ

Jaworznicki Gródek jest miejscem, które wyjątkowo mocno upodobałem sobie w tym sezonie. Właśnie tam spotkaliśmy się z Kasią i Pawłem na sesji narzeczeńskiej, której  efekty, zawarte w formie minimalistycznego kolażu, możecie podejrzeć tutaj i tutaj :). Tyle tytułem wstępu, przechodzę do sedna.

Piłkarzyki i pianino, czyli rozpoczynamy przygotowania.

Dom rodzinny Pawła to miejsce, w którym rozpocząłem moją fotorelacje. Pomoc Michała (brata Pawła) w ubieraniu, szybka partyjka w piłkarzyki, wspólne śpiewanie przy wtórze pianina. Na koniec wspólne "tulimy tulimy". To naprawdę świetny moment, który najlepiej oddaje obraz tych kilku chwil. Na szczęście udało mi się uwiecznić go uwiecznić tak jak tego chciałem :). Szybki pokonanie niecałych 3 kilometrów i kontynuowałem przygodę w domu Kasi. Korzystając z pięknej pogody i jeszcze piękniejszego ogrodu pielęgnowanego przez Tatę Kasi, chciałem, żeby przygotowania odbyły się na zewnątrz. Słońce malowniczo przebijało się przez liście drzew, tworząc kontrastowe wzory. Niestety, porywisty wiatr pokrzyżował plany i wróciliśmy do domu. Tam dokończyliśmy przygotowania, błogosławieństwo i udaliśmy się w kierunku kościoła św. Filipa i Jakuba w Żorach. 

Kościoła wyjątkowego pod względem ułożenia ławek, dzięki któremu nowożeńcy i rodzice mogą wymieniać się spojrzeniami, dzielić emocjami. Nawiasem mówiąc, neutralne kolory wnętrza świątyni były bardzo pomocne przy fotografowaniu skupionych na sobie zakochanych :). Po złożonej przysiędze pewnym krokiem wyszli z kościoła i podnieśli ręce w geście zwycięstwa! 

Po kościele udaliśmy się do Restauracji Taaka Ryba w Suminie, którą odwiedziłem już wcześniej Później wszystko potoczyło się bardzo szybko. Błyskawiczne wejście, przyjmowanie życzeń i TEN TANIEC! Ten rewelacyjny, radosny i dynamiczny taniec, a w tle ponadczasowy motyw przewodni z serialu "Przyjaciele". Później udaliśmy się na krótką sesję plenerową nad położonym nieopodal  stawem. Korzystając z ostatnich promieni słońca, zrobiliśmy zdjęcia z gośćmi. Kiedy zaszło słońce, przyszła pora na to, w czym czuję się najlepiej - dynamiczne ujęcia z parkietu, niepozowane portrety gości i poszukiwanie momentu decydującego.